Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Skowronek z miasteczka Jura K-Cz. Mam przejechane 114424.38 kilometrów w tym 31109.04 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.54 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 582241 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Skowronek.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

powyżej 100 km

Dystans całkowity:32711.50 km (w terenie 6391.00 km; 19.54%)
Czas w ruchu:1379:23
Średnia prędkość:20.50 km/h
Maksymalna prędkość:70.00 km/h
Suma podjazdów:168343 m
Suma kalorii:18852 kcal
Liczba aktywności:272
Średnio na aktywność:120.26 km i 5h 52m
Więcej statystyk
  • DST 155.70km
  • Teren 4.00km
  • Czas 08:25
  • VAVG 18.50km/h
  • VMAX 55.00km/h
  • Podjazdy 3300m
  • Sprzęt Rafałowa szosa
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Dlouhe Strane z przygodami

Wtorek, 23 maja 2017 · dodano: 28.05.2017 | Komentarze 3

Trzeci dzień wyjazdu, pora na najdłuższą trasę. W planie jest poprawa rekordu przewyższeń (ostatni to nieco ponad 3000 m).
Rankiem wyjeżdżamy z Jarnołtówka, zjazd na Zlate Hory i podjazd do Rejviz. Z tej strony podjeżdża się bardzo fajnie jest dobry asfalt a droga łagodnymi zakosami pnie się w górę. Z Rejviz zjazd do Jesenika. Teraz drogą krajową ale w ogóle tego nie odczuwamy - ruch jest bardzo mały w porównaniu z tym w Polsce. No i kultura inna.
W Jeseniku roboty drogowe, światła i ruch wahadłowy. Robi się ciasno więc po chwili zjeżdżamy na pobocze by przepuścić wlokące się za nami samochody. Skoro oni są grzeczni to my też. 
Następna miejscowość na trasie to Bela Pod Pradedem i tam rozpoczynamy podjazd na Cervenohorske Sedlo. Znaki informują, iż można dojechać tylko na przełęcz, dalej droga jest zamknięta. Liczymy, że uda się przejechać tak jak rok temu - wtedy poprosiliśmy robotników i nas przepuścili. 
Z Jesenika jedziemy na Cervenohorske Sedlo (autor: Parker)
Z Jesenika jedziemy na Cervenohorske Sedlo (autor: Parker) © Skowronek
Tak więc podjeżdżamy na przełęcz a tam... Wylewają asfalt! No to nie przejedziemy... Chwila przerwy na przystanku i debata, co robić. Wyjście jest tylko jedno: objechać parę km terenem (tak jak jechaliśmy rok temu) niebieskim szlakiem pieszym do miejsca Petrovka gdzie jest wiata i zaczyna się leśny asfalt, prowadzący do miejscowości Kouty Nad Desnou, wyjeżdża się przy końcu zjazdu z Cervenohorskiego.
Zatem przeprowadzamy rowery na drugą stronę asfaltu i mozolnie podjeżdżamy szutrem. Góralem w ogóle by się tego nie odczuło, na szosie żwir i kamyki trochę dokuczają ale dojechaliśmy do wiaty. A tam... Wycinka! Nie taka zwykła ale z rodzaju wypasionych, jak można czasem obejrzeć w amerykańskich programach typu "Megadrwale". Potężne, stalowe liny rozpięte nad drogą, schodzące w dół zbocza, ciągną kłody. Wszystko to pracuje, nijak przejechać. Jednak obsługa maszyn nas zobaczyła i za chwilę wszystko ucichło. Aż drwal z dołu przyleciał zobaczyć, co się dzieje. Zawołali, że możemy jechać, podziękowalim oczywiście.
Zjeżdżamy a tymczasem zaczyna padać i grzmieć. Na dole leje już fest, trza się schować na przystanku (który ma dziurę w dachu), gdzie siedzi już dwoje rowerzystów. Czekamy i czekamy, wreszcie przeszło.
Dojechaliśmy do miasteczka Loucna Nad Desnou a tam znowu pada i znowu czekamy na kolejnym przystanku (ten ma dach w całości). Czas płynie, wycieczka stoi pod znakiem zapytania...
Roboty na przełęczy
Roboty na przełęczy © Skowronek
Przymusowy przełaj
Przymusowy przełaj © Skowronek
Widać nasz cel
Widać nasz cel © Skowronek
Znowu pada
Znowu pada © Skowronek
Wreszcie i ta ulewa przeszła, można jechać. Zrobiło się niefajnie, człek schlapany, ciuchy wilgotne...
W sklepie uzupełniamy zapasy i rozpoczynamy główny podjazd dnia dzisiejszego. Dlouhe Strane z Loucna. Długość 12 km, średnie nachylenie 6.7%, max 15%. Wąska nitka asfaltu bardzo dobrej jakości, ruch aut żaden. Leśne kilometry były trochę mozolne, dopiero mijając ośrodek narciarski mamy pierwsze widoki a potem od skrzyżowania z drewnianą chatką mamy przepiękne panoramy. Trochę męcząco ale spokojnie podjechałam.
Rafał już zjechał do dolnego zbiornika by podjechać drugim wariantem , Marcin rezygnuje z drugiej próby. Czuję się dobrze, zatem też zjeżdżam do dolnego zbiornika by tam zawrócić i podjechać drugim wariantem. Wcześniej postanowiliśmy nie zjeżdżać do samego początku podjazdu bo tam jest 5 km po płaskim.
Przede mną około 5 km wspinaczki. Początkowo idzie dobrze, podjeżdżam na luzie ale gdy mijam chatkę zaczynają się problemy. Czegoś takiego jeszcze nie miałam: senność. Mam coraz większe problemy, niemal zasypiam na rowerze. Zostało tylko 500 m (są napisy na asfalcie) a ja po prostu śpię. Masakra...
Zatrzymuję się. Za chwilę przybyli chłopcy. Chwila wahania. Do domu jeszcze sporo km i dwa solidne podjazdy (Cervenohorske i Rejviz)... Trudno, rezygnuję.
Zjeżdżamy do chatki na posiłek. Po odpoczynku zjeżdżamy do dolnego zbiornika a za nim okazuje się, że przy elektrowni ćwiczenia ma czeska armia! Pomni negatywnych doświadczeń z naszą obawiamy się nieco potraktowania ale niepotrzebnie. Czescy komandosi są w doskonałych humorach, nawet nie próbują udawać poważnych. Bez problemów nas przepuścili przez bramki, pośmiali się, pożartowali.
Chatka na skrzyżowaniu dróg
Chatka na skrzyżowaniu dróg © Skowronek
Dlouhe Strane  zbiornik górny
Dlouhe Strane zbiornik górny (autor: Parker) © Skowronek
Z góry widać chatkę (na zakręcie)
Z góry widać chatkę (na zakręcie) (autor: Parker) © Skowronek
Dlouhe Strane - widoki (autor: Parker)
Dlouhe Strane - widoki (autor: Parker) © Skowronek
Rafał kończy drugi podjazd (autor: Parker)
Rafał kończy drugi podjazd (autor: Parker) © Skowronek
Tuż po wycofie (autor: Parker)
Tuż po wycofie (autor: Parker) © Skowronek
Zbiornik dolny (autor: Parker)
Zbiornik dolny (autor: Parker) © Skowronek
Spokojnie dojeżdżamy do początku podjazdu na Cervenohorske. A tam znów pada. Ponownie chowamy się na przystanku z dziurawym dachem i czekamy i czekamy... 
Wjazd na przełęcz z tej strony jest teoretycznie zabroniony ale liczymy, że robotnicy poszli już do domu, wszak już po 17.00. 
W końcu przestało padać. Robotnicy dalej pracują ale bez problemów przejeżdżamy. W połowie podjazdu znowu pada, trzeba schować się pod drzewami.
I pada po raz kolejny... (autor: Parker)
I pada po raz kolejny... (autor: Parker) © Skowronek
Podjazd na Cervenohorske sedlo po nowym asfalcie
Podjazd na Cervenohorske sedlo po nowym asfalcie © Skowronek
Nie wiem czy to zbiorniki tak ciągną deszczowe chmury ale jesteśmy tu trzeci raz i za każdym razem pada.
Deszcz sobie wreszcie poszedł, kontynuujemy podjazd. Po nowym asfalcie dobrze się jedzie i dość szybko jesteśmy na górze. Drogowcy w ciekawy sposób zadbali by im od drugiej strony nikt się na nowy asfalt nie ładował. Po prostu zastawili wjazd wielką ciężarówą.
Zjeżdżamy do Jesenika, mimo kurtki strasznie zmarzłam, buty mokre, ciuchy mokre, chciałabym już być w kwaterze. A tu jeszcze tak daleko... Do tego na zjeździe zostajemy dosłownie zbombardowani przez hordy tłustych, zielonych muszek. 
W Jeseniku zakupy w Kauflandzie (jeden z nielicznych sklepów otwartych o tej porze, w Czechach wszystko jest raczej do 16.00-17.00) i rozpoczynamy podjazd do Rejviz. Tutaj wróciły siły no i bardzo mocno chcę być już w ciepłej kwaterze, toteż cisnę ile tylko mocy zostało. 
Z Rejviz już blisko, panowie zostają dokręcać przewyższenia (Rafał chce mieć 3500m), ja jadę prosto do Zlatych Hor.
Zlate Hory po deszczu
Zlate Hory po deszczu © Skowronek
Stąd już tylko parę km i jesteśmy nam miejscu. Można umyć się, zmienić ubranie na suche i odpocząć.
Wycieczka na pewno udałaby się bardziej gdyby nie padało. Ale i tak udana, mnóstwo przygód po drodze, będzie co wspominać :) 


 




  • DST 102.93km
  • Teren 70.00km
  • Czas 05:47
  • VAVG 17.80km/h
  • VMAX 49.00km/h
  • Sprzęt Cube
  • Aktywność Jazda na rowerze

Łutowiec

Wtorek, 16 maja 2017 · dodano: 16.05.2017 | Komentarze 3

Dzień wolny zatem można znów eksplorować Jurę. Od pewnego czasu plan jest taki by odkrywać nowe ścieżki oraz podążać dawno nie odwiedzanymi szlakami.

Tak więc zgodnie z tym założeniem rankiem jedziemy do Mstowa (większość w terenie, końcówka asfaltem)  gdzie swój początek ma szlak niebieski pieszy. I tymże szlakiem podążamy aż do Łutowca. Nie byle jaki to szlak bowiem zwie się Szlak Warowni Jurajskich. Łączy większość jurajskich zamków i strażnic, jednak niektóre omija na przykład Olsztyn, Udórz, Pieskową Skałę, Korzkiew... 

Dziś mijamy Suliszowice (ale ruiny tamtejszej strażnicy znajdują się na ogrodzonym, prywatnym terenie, nie można wejść a przez płot też nic nie widać), Ostrężnik, Przewodziszowice i Łutowiec (do tej ostatniej strażnicy trzeba się wdrapać dyskretnie, tak by nie zobaczył właściciel gospodarstwa obok bo przeszkadzają mu turyści). Jednak dziś nie zwiedzamy dokładnie bo już tam byliśmy.

A w Przewodziszowicach znajdujemy przepiękne miejsce. Dokładnie naprzeciwko ruin strażnicy jest ścieżka, wiodąca do średniowiecznej studni wykutej wśród skał. Jest tam taras, ławka i przepiękny widok. Warto odwiedzić. Ma to związek z projektem "Kochajmy Jurę - pokażmy Rajcę" i niedawno powstałym tam szlakiem.

Z Łutowca jedziemy do Mirowa a następne Mirowskim Gościńcem ale tylko kawałek bo skręcamy w teren by wdrapać się na wzgórze Parchowotka zobaczyć wreszcie gniazdo bunkrów. Oprócz bunkrów są także skałki i śliczny widok na okolicę. 
Pora jechać dalej. Do Żarek zjeżdżamy w terenie, jest super ścieżka wiodąca z Parchowotki aż do cmentarza i wyjeżdża się naprzeciwko zabytkowych stodół. Z Żarek do Przewodziszowic ale tam skręcamy na polną ścieżkę (trochę piaszczystą) prowadzącą do drogi 793, potem kawałeczek (jakieś 300 m) tą drogą i zaraz skręcamy w lewo na Jaroszów. Stamtąd szlakiem zielonym pieszym do Przybynowa. Kawałek za kościołem Rafał wypatrzył kolejną nowość: ścieżkę w prawo wiodącą najpierw polami, potem lasem aż do Zaborza. Bardzo fajna, nowa opcja.
Szlak niebieski między Przymiłowicami a Zrębicami
Szlak niebieski między Przymiłowicami a Zrębicami © Skowronek
Szlak niebieski między Siedlcem a Suliszowicami
Szlak niebieski między Siedlcem a Suliszowicami © Skowronek
Jaskinia Ostrężnicka
Jaskinia Ostrężnicka © Skowronek
Strażnica Przewodziszowice
Strażnica Przewodziszowice © Skowronek
Na szlaku Rajce
Na szlaku Rajce © Skowronek
Przewodziszowice - punkt widokowy obok studni
Przewodziszowice - punkt widokowy obok studni © Skowronek
Średniowieczna studnia
Średniowieczna studnia © Skowronek
Odpoczynek
Odpoczynek © Skowronek
Szlak niebieski pieszy między Przewodziszowicami a Łutowcem
Szlak niebieski pieszy między Przewodziszowicami a Łutowcem © Skowronek
Skałki Łutowca
Skałki Łutowca © Skowronek
Schron dla armaty na Parchowotce
Regelbau 668 na Parchowotce © Skowronek
Widok z Parchowotki
Widok z Parchowotki © Skowronek
Nowa dróżka do Żarek
Nowa dróżka do Żarek © Skowronek
Zabytkowe stodoły w Żarkach
Zabytkowe stodoły w Żarkach © Skowronek
Początek nowej ścieżki z Przybynowa do Zaborza
Początek nowej ścieżki z Przybynowa do Zaborza © Skowronek
Potem lasem i polami do Choronia, Dębowiec i Dębowcówką powrót do Cze-wy. 
Bardzo fajna wycieczka, dużo jazdy w terenie, dla mnie ćwiczeń ale i frajdy z jazdy. Do tego piękne, jurajskie widoki i słoneczko.


Kategoria Jura, powyżej 100 km


  • DST 111.69km
  • Teren 90.00km
  • Czas 04:45
  • VAVG 23.51km/h
  • VMAX 35.60km/h
  • Podjazdy 304m
  • Sprzęt Cube
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Leśno Rajza

Poniedziałek, 8 maja 2017 · dodano: 09.05.2017 | Komentarze 2

Dzień wolny. Wraz z Marcinem, który także ma urlop (nawiasem mówiąc mieliśmy być w górach ale pogoda...) jedziemy PKP do Lublińca (przypominam: 3 zł rowerzysta, rower gratis). Chcemy pojeździć szlakiem Leśno Rajza. Od razu napiszę, że jest wśród nas licencjonowany znakarz szlaków, żeby nie było.
Dobrze, że panowie mają nawigacje z dokładnymi mapami bo prędko okazuje się, że ów szlak to niewypał. Jest źle wymalowany. Przy każdym znaku strzałka, co sugeruje skręt. W przypadku LR może oznaczać skręt lub nic. Rozumiem, że strzałka pokazuje drogę, którą prowadzi ale skręty oznaczone są tak samo! To skąd wiedzieć kiedy prosto a kiedy skręt?Zgodnie z regulaminem strzałka powinna oznaczać, że trzeba skręcić za znakiem. A przy znaku prowadzącym na wprost daje się pasek a nie strzałkę a następnie potwierdzenie.

Są miejsca, gdzie znaki wzajemnie się wykluczają. Nigdzie nie ma drogowskazów, na całym 100-km odcinku nie napotkaliśmy ani jednego, podczas gdy nieustannie pojawiają się odnogi szlaku i nie wiadomo, którą wybrać. Prawidłowo znakarze szlaków unikają krzyżowania szlaków o tym samym kolorze. Zresztą instrukcja prawidłowego znakowania szlaków dostępna jest w internecie, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę.

Do tego są momenty, gdzie szlak każe nam (zwykle po przecięciu drogi krajowej lub wojewódzkiej) jechać w daną uliczkę czy ścieżkę, po czym znaki znikają, wracamy a tam inne znaki, w inną uliczkę...

Jest miejsce (na rzeczce Małokrzywa) gdzie po kolejnym przecięciu ruchliwej drogi dojeżdżasz do owej rzeczki a tam nie ma mostu. Nie ma śladu po mostku a wody na oko z metr. Szlak wyraźnie kieruje w wodę bo po drugiej stronie są znaki. Latem nie ma problemu ale teraz jest za zimno by wchodzić w wodę... Nie ma żadnej innej ścieżki. Pozostaje jedynie wrócić na wojewódzką (gdzie pędzi tir za tirem) i przebyć nią kilkaset metrów (jest most nad rzeczką), zjechać na pobocze i czekać na możliwość przecięcia drogi by znów wjechać na szlak (o zatrzymaniu się na środku trasy by czekać na skręt w lewo nawet nie myślimy bo by nas zaraz coś zmiotło - jest zakręt). W ogóle na  tym szlaku trzeba wielokrotnie przecinać ruchliwe drogi, może po postu nie ma innej możliwości. W weekend na pewno jest mniejszy ruch.

Nasze wrażenia: jeden wielki chaos. Strzałki wszędzie i we wszystkich kierunkach. Czasem szlak nas gdzieś prowadzi np. do pałacu w Brynku, po czym znaki znikają.

Szlak powinien być tak wymalowany, by nie było wątpliwości. By każdy, nawet początkujący turysta sobie poradził. A tymczasem bez nawigacji i dobrych map elektronicznych nie ma szans przejechać LR bez błądzenia. 
Może odpowiednie drogowskazy załatwiłyby sprawę. Na pewno są bardzo potrzebne w miejscach, gdzie krzyżują się odnogi szlaku.
Tak czy inaczej dzień był udany, większość trasy towarzyszyło nam słońce (dopiero w Koszęcinie, około 15.00 zaczęło trochę kropić) a dzięki nawigacjom nie błądziliśmy. Tamtejsze lasy niezmiennie zachwycają. Jeździliśmy sobie spokojnie (po wczorajszych górkach byliśmy nieco zmęczeni) rozmaitymi ścieżkami. Od równiutkich leśnych autostrad, po piaszczyste i kamieniste ścieżki. Smukłe pnie drzew, często bardzo starych, soczysta zieleń borówek i błękit leśnych stawów. Bardzo tam ładnie.
Jakby kto chciał ślad GPS to mogę przesłać.
Początek wycieczki
Początek wycieczki © Skowronek
Ścieżki
Ścieżki © Skowronek
Ścieżki II
Ścieżki II © Skowronek
Nad rzeczką Małokrzywa
Nad rzeczką Małokrzywa © Skowronek
Przykład oznakowania
Przykład oznakowania © Skowronek
Pałac w Brynku
Pałac w Brynku © Skowronek
Lesne ścieżki
Leśne ścieżki © Skowronek
Zbiornik Zielona
Zbiornik Zielona © Skowronek
Pałac myśliwski w Kaletach
Pałac myśliwski w Kaletach © Skowronek
Na szlaku
Na szlaku © Skowronek
Na szlaku
Na szlaku © Skowronek
Jeleniak - Mikuliny
Jeleniak - Mikuliny © Skowronek
Na trasie
Na trasie © Skowronek
Na trasie
Na trasie © Skowronek
Serwis w Kaletach
Serwis w Kaletach © Skowronek
Na zielonym szlaku pieszym
Na zielonym szlaku pieszym © Skowronek
Jeleniak - Mikuliny
Jeleniak - Mikuliny © Skowronek




  • DST 104.01km
  • Czas 04:45
  • VAVG 21.90km/h
  • VMAX 63.00km/h
  • Podjazdy 1360m
  • Sprzęt Rafałowa szosa
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Tomaszowe górki

Niedziela, 7 maja 2017 · dodano: 07.05.2017 | Komentarze 3

Zachęceni pomyślnymi prognozami pogody rankiem wyruszyliśmy w stronę Bielska. Niestety w połowie drogi zaczyna padać. Dojeżdżamy do początku podjazdu na Przegibek, gdzie czeka już Marcin. Niestety nadal pada, do tego zimno i mgła. Rozczarowani jedziemy do Zawiercia, może na Jurze da się pojeździć. W dodatku sporo tam konkretnych podjazdów, tak więc będzie gdzie trenować.
Najpierw trzeba się wdrapać do Blanowic, potem jedziemy na Rudniki i Rzędkowice a stamtąd solidny podjazd na Zdów.
Następna miejscowość na trasie to Bliżyce, skąd przez Sokolniki jedziemy do Dzibic. Dalej są Kostkowice i Kroczyce, gdzie urządzamy popas.
Po przerwie jedziemy do Siamoszyc a potem jest stromy podjazd na Mokrus. Potem jedziemy do Pilicy i krążymy wokół niej bo aż gęsto tam od ciężkich podjazdów. W niektórych miejscach 18%. Podjechaliśmy też na Tomaszową Górkę. To boczny asfalt wiodący do Kleszczowskiego Lasu kończący się drogą gruntową. Jest naprawdę stromy a pasmo wzgórz, gdzie się znajduje na mapie zwie się Góry Baranie.
Z Pilicy podjazd na Złożeniec. Kierujemy się już z powrotem do Zawiercia. Przez Ryczów, Podzamcze, Bzów, Kromołów wracamy do aut.
W okolicach Zawiercia miejscami jest jak w górach. I to nie tylko pod kątem podjazdowym ale i widokowym. Musimy częściej tam jeździć.
A czemuż Tomaszowe? Ponieważ specjalistą od tutejszych tras i podjazdów jest Tomasz (Siwuch) i dzięki niemu wiele z nich poznaliśmy:)
Beskidy nas przepędziły
Beskidy nas przepędziły... © Skowronek
Podjazd do Włodowic (autor: Parker)
Podjazd do Włodowic (autor: Parker) © Skowronek
W okolicy Zdowa
W okolicy Zdowa © Skowronek
Okolice Smolenia
Okolice Smolenia (autor: Parker) © Skowronek
Podjazd na Tomaszową Górkę (autor: Parker)
Podjazd na Tomaszową Górkę (autor: Parker) © Skowronek
Widok z Tomaszowej Górki
Widok z Tomaszowej Górki © Skowronek
Tomaszowa Górka (autor: Parker)
Tomaszowa Górka (autor: Parker) © Skowronek
Jurajskie dróżki
Jurajskie dróżki © Skowronek
Na trasie
Na trasie © Skowronek
W okolicy Sławniowa (autor: Parker)
W okolicy Sławniowa (autor: Parker) © Skowronek
Między Sławniowem a Smoleniem
Między Sławniowem a Smoleniem © Skowronek


Kategoria Jura, powyżej 100 km


  • DST 110.89km
  • Teren 60.00km
  • Czas 05:58
  • VAVG 18.58km/h
  • VMAX 50.60km/h
  • Podjazdy 730m
  • Sprzęt Cube
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Pustynia Błędowska

Środa, 3 maja 2017 · dodano: 03.05.2017 | Komentarze 4

Decyzję o dzisiejszej wycieczce podjęliśmy dopiero w środę po 23.00 gdyż nie wiedziałam czy będą siły po bardzo ciężkim 2 maja w pracy. No i pogoda niepewna. Umówilim się na 10.00 z Parkerem i uradzilim Pustynię Błędowską (ku niezadowoleniu Rafała, który wieszczył nam rychły prysznic z nieba i prawił, że tam za nic nie dojedziem). Ale uparciuchy chciały jechać tośmy pojechali. Na początek pożarówką w stronę Poraja (gdzie na leśnej ścieżce wjeżdżam w kałużę, która okazuje się tak głęboka, że buty wyprane). Ale nie mam zamiaru rezygnować z wycieczki, nie jest zimno. W Poraju odwiedzamy bardzo miłą informację turystyczną:)
Tam też urządzamy przerwę w celu ustalenia dalszej trasy. Zakładam na stopy worki (woretex dobry na wszystko) i od razu cieplej. W ogóle chłodny dziś i pochmurny dzień ale w końcu nie padało i wycieczka się udała.
Spod informacji podążamy do zbiornika a potem lasami, zupełnie nowymi ścieżkami, do miejscowości Oczko.
Potem bocznymi asfaltami przez Glinianą Górę a za miejscowością Pustkowie Lgockie skręcamy w teren. I tu zaczynają się schody bo budują tam drogę i naszą ścieżkę rozjeździł ciężki sprzęt. Po paru kilometrach błotnistej przeprawy dowlekliśmy się do Mrzygłodu. Tam przerwa na usunięcie błota z rowerów i jedzenie. Potem chcemy jechać czarnym szlakiem pieszym do Poręby ale i tu blokuje nas budowa drogi więc zawracamy. Jedziemy do torów a potem szutrówką wzdłuż nich. Kolejna przeszkoda - strumyk zalał nasz szuterek!!! Zaczyna to być lekko irytujące: nasza Jura podmokła - koniec świata! Zawsze była sucha jak pieprz ale po ostatnich opadach zrobiło się z lekka bagiennie...
W okolicy miejscowości Oczko (autor: Parker)
W okolicy miejscowości Oczko (autor: Parker) © Skowronek
A na mapie była taka piękna droga
A na mapie była taka piękna droga... © Skowronek
Błotnista przeprawa
Błotnista przeprawa © Skowronek
Na trasie
Na trasie (autor: Parker) © Skowronek
Przeszkoda na czarnym szlaku pieszym w Mrzygłodzie
Przeszkoda na czarnym szlaku pieszym w Mrzygłodzie © Skowronek
Znowu przeszkoda (autor: Parker)
Znowu przeszkoda (autor: Parker) © Skowronek
Objazd
Objazd © Skowronek
No dobrze, nie damy się, dojedziem na tę pustynię, choćby nie wiem co... Skręcamy w las i dojeżdżamy do leśniczówki Borowe Pole. To już dzielnica Zawiercia.
W końcu lądujemy w Porębie, skąd lasami dojeżdżamy do Łaz. I dalej lasami do Niegowonic. Stąd już blisko do punktu widokowego Dąbrówka. 
Jest sporo ludzi, szum i gwar. Od naszej ostatniej wizyty pustynia znacznie się rozrosła, wycięto sporo drzew i zarośli. Robi wrażenie. Pojawił się też taras widokowy.
W okolicy Poręby
W okolicy Poręby © Skowronek
Odpoczynek przy ruinach bunkra
Odpoczynek przy ruinach bunkra © Skowronek
Na Pustyni Błędowskiej
Na Pustyni Błędowskiej © Skowronek

Spoglądając na pustynię (autor: Parker)
Spoglądając na pustynię (autor: Parker) © Skowronek
Odpoczywamy tam chwilę ale pora zbierać się z powrotem. Przez Hutki-Kanki, częściowo szlakiem czerwonym pieszym jedziemy do Łaz by w ostatniej chwili zdążyć na pociąg. Dziś mniej wiało niż 1 maja, za to brakowało słońca. Ale wycieczka bardzo fajna, znowu nowe ścieżki, nowe tereny.




Kategoria Jura, powyżej 100 km


  • DST 129.65km
  • Teren 100.00km
  • Czas 07:09
  • VAVG 18.13km/h
  • VMAX 40.30km/h
  • Podjazdy 502m
  • Sprzęt Cube
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Leśna wycieczka

Poniedziałek, 1 maja 2017 · dodano: 03.05.2017 | Komentarze 2

Kolejna wycieczka PKP do Lublińca i powrót rowerami. Ogólnie mieliśmy kierować się w stronę Miasteczka Śląskiego i Woźnik. Ruszamy w składzie 7-osobowym. Na początek Rafik prowadzi nas do Miejsca Pamięci - cmentarza, na którym pochowane są niepełnosprawne dzieci - ofiary hitlerowskich eksperymentów. Smutne miejsce.
Potem udajemy się na leśne dukty, po drodze sporo błądzimy, gps-y odmawiają posłuszeństwa a mapy papierowej nikt z nas nie ma. Mimo pewnych trudności po pewnym czasie jedziemy prawidłowo. Tamtejsze lasy są bardzo ładne, nieco inne niż jurajskie a dróżki zróżnicowane, mimo, że jest raczej płasko. Mamy więc ścieżki idealnie równe, niczym leśne autostrady, są także kamieniste, na których mocno wytrzęsie, są i błotniste, i biegnące alejami wysokich drzew...
Plany nieco pokrzyżowała nam Mała Panew, wylewając szeroko i zmuszając nas do odwrotu. Z Woźnik jedziemy polami, potem ostrożnie przecinamy DK1 i lasami dojeżdżamy do Poraja, gdzie żegna nas Siwuch i jedzie na pociąg. Reszta pożarówką wraca do Cze-wy. Bardzo fajna, wesoła wycieczka i mimo, że nie znaleźliśmy atrakcji, które były w planie m.in. Cisa Donnersmarcka, ale poznaliśmy zupełnie nowe tereny:)
Miejsce Pamięci w Lublińcu
Miejsce Pamięci w Lublińcu © Skowronek
Na trasie
Na trasie © Skowronek
Jeleniak-Mikuliny
Jeleniak-Mikuliny © Skowronek
Nad jeziorkiem Głęboki Dół
Nad jeziorkiem Głęboki Dół © Skowronek
Leśny dukt
Leśny dukt © Skowronek
Piękna aleja
Piękna aleja © Skowronek
Rzeka zablokowała przejazd
Rzeka zablokowała przejazd © Skowronek
Na trasie (autor: Parker)
Na trasie (autor: Parker) © Skowronek
Jeleniak-Mikuliny
Jeleniak-Mikuliny © Skowronek
Za Woźnikami (autor: Parker)
Za Woźnikami (autor: Parker) © Skowronek






  • DST 114.72km
  • Czas 05:13
  • VAVG 21.99km/h
  • VMAX 43.00km/h
  • Podjazdy 511m
  • Sprzęt Bastet
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Znów Gidle

Poniedziałek, 24 kwietnia 2017 · dodano: 29.04.2017 | Komentarze 0

Poniedziałek mieliśmy wolny, Parker też i wycieczka byłaby ok gdyby nie wypadek na koniec. Mieliśmy jechać na Górę Kamieńsk ale Rafał ubrał się za lekko a dzień był zimny i w końcu plany uległy zmianie. Pojechaliśmy szosami do Cielętnik (odwiedzić najstarszą lipę w Polsce i przy okazji najgrubsze drzewo Polski) a stamtąd na ciasto w Gidlach, o którym wspominał Amiga. Niestety sklepik był zamknięty, może dlatego, że poniedziałek. Ale jeszcze, mam nadzieję, tego ciasta spróbujemy. 
W Gidlach przerwa na jedzonko i wracamy. Naturalnie cały dzień bocznymi drogami bo bezpieczniej. Tak mi się dotąd wydawało... Ale błędnie, jak się miało okazać w samej Cze-wie. Jechaliśmy przez Hutę, była 15.00 i pracownicy opuszczali zakład. I paniusia wyjeżdżająca z podporządkowanej wymusiła pierwszeństwo, wepchnęła się pomiędzy nas i wjechała w Marcina. Całe szczęście, że prędkość nieduża i upadł na tyle szczęśliwie, że nic mu się nie stało. Pogotowia nie chciał. Oczywiście Rafał zaraz wezwał policję i pogonił "adwokatów" (w osobach współpracowników) tej pani, że po co policja? To co, że nic się nie stało ale potrąciła człowieka!!! Mandat jej nie zaszkodzi, może nieco rozumu nauczy. A i z ubezpieczycielem łatwiej pójdzie. No i tak to wygląda. Grunt, że się dobrze skończyło...
Warta
Warta © Skowronek
Obok lipy (520 lat) w Cielętnikach
Obok lipy (520 lat) w Cielętnikach © Skowronek
Gidle - kościół Św. Marii Magdaleny
Gidle - kościół Św. Marii Magdaleny © Skowronek
Kopalnia piasku Ruda
Kopalnia piasku Ruda © Skowronek
Na trasie
Na trasie © Skowronek
Na tym skrzyżowaniu (tuż obok przejazdu kolejowego z uszkodzoną rogatką)
Na tym skrzyżowaniu (tuż obok przejazdu kolejowego z uszkodzoną rogatką) © Skowronek





  • DST 104.54km
  • Czas 04:09
  • VAVG 25.19km/h
  • VMAX 49.00km/h
  • Podjazdy 496m
  • Sprzęt Bastet
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Święta Anna

Sobota, 8 kwietnia 2017 · dodano: 08.04.2017 | Komentarze 0

Oj, nie pamiętam kiedy ostatnio był szosing... Dziś dołączylim do Adriana i Marcina jadących na wycieczkę popołudniu. Po pewnych perypetiach spotkanie w Brzyszowie, stamtąd na Mstów. Następnie Skrzydlów, Garnek, Lipie, Święta Anna, Przyrów.
Jak na razie z wiatrem. Bardzo miło się jedzie. Pora zawrócić w kierunku Cze-wy: Staropole, Sygontka, Zalesice, Żuraw, Kobyłczyce, Turów, Olsztyn, Kusięta i przez Srocko do Cze-wy. Trochę zwariowany szosing, chłopcy jak śmignęli tak ciężko było koło utrzymać... Ale wycieczka super.
Postój w okolicy Sierakowa
Postój w okolicy Sierakowa © Skowronek




  • DST 126.57km
  • Teren 90.00km
  • Czas 07:18
  • VAVG 17.34km/h
  • VMAX 38.50km/h
  • Podjazdy 402m
  • Sprzęt Cube
  • Aktywność Jazda na rowerze
Uczestnicy

Na zachód

Niedziela, 2 kwietnia 2017 · dodano: 03.04.2017 | Komentarze 4

Od pewnego czasu Koleje Śląskie mają promocję polegającą na bezpłatnym przewozie roweru na wybranych trasach. Jedną z nich jest odcinek Cze-wa - Lubliniec.
Rzućmy okiem na mapę. Uwagę naszą przykują zielone plamy, rozległe kompleksy leśne, których częścią jest PK Lasy Nad Górną Liswartą. Leśnymi duktami dojedziem niemal do samej Cze-wy. Wniosek nasuwa się sam...
I tak oto w niedzielny poranek meldujemy się na stacji Częstochowa Stradom, gdzie czekają już Andrzej i Mirek. Niebawem przybywa nasz pociąg a w nim Adrian, Marcin i Tomek.
Bilet na osobę kosztuje 3 zł, rower gratis. Chyba będziemy częściej podróżować w tym kierunku...
Pół godziny jazdy i jesteśmy w Lublińcu. Rafał prowadzi nas w stronę jednostki, wspominając lata żołnierskie (na przykład: "O, a tu z tej knajpy wyciągnęła nas żandarmeria"). Mijamy teren wojskowy i... jesteśmy w lesie. W tym przypadku o to chodziło.
Podążamy leśnymi duktami i zatrzymujemy się w każdym ładniejszym miejscu. Odwiedzamy bunkier i XIX-wieczny zameczek myśliwski (zwany Malepartus) w miejscowości Zawadzkie - Kąty (można obejrzeć tylko z zewnątrz). Podjechaliśmy też do bram strzelnicy wojskowej. Właściwie cały dzień podążamy w terenie, są dukty łatwiejsze i trudniejsze, było też trochę błądzenia, ale cóż, nie zawsze udaje się znaleźć nowe ścieżki. Wykręciliśmy sporo km, nawet nie wiem kiedy ten czas zleciał... Wycieczka w spokojnym tempie, bez pośpiechu, bez ciśnienia. Chodziło po prostu o to by pojeździć sobie wśród pięknych, rozświetlonych słońcem lasów. Miło było też posiedzieć nad brzegiem leśnych stawów, popatrzeć na błękitną taflę. W lesie nie dokuczał nam wiatr ani spaliny, nie było też zbyt wielu turystów, może kilka osób przez cały dzień. Super wycieczka:)
Na trasie wycieczki (autor: Parker)
Na trasie wycieczki (autor: Parker) 
Leśny Staw (autor: Adii)
Leśny Staw (autor: Adii)
Na trasie wycieczki
Na trasie wycieczki © Skowronek
Staw przy miejscu postojowym (niegdyś był tu ośrodek wypoczynkowy)
Staw przy miejscu postojowym (niegdyś był tu ośrodek wypoczynkowy) © Skowronek
Mini podjazd
Mini podjazd © Skowronek
Bunkier
Bunkier © Skowronek
Pałacyk myśliwski
Pałacyk myśliwski © Skowronek
Kładka obok pałacyku (autor Adii)
Kładka obok pałacyku (autor Adii) © Skowronek
Mała Panew
Mała Panew © Skowronek
Ścieżka ciut zarośnięta (autor: Parker)
Ścieżka ciut zarośnięta (autor: Parker) © Skowronek
Ścieżka pośród borówczyska
Ścieżka pośród borówczyska © Skowronek
Staw Piegża
Staw Piegża © Skowronek
I takie przeszkody trzeba nam było pokonać
I takie przeszkody trzeba nam było pokonać © Skowronek
Za Koszęcinem
Za Koszęcinem © Skowronek
Potężna aleja
Potężna aleja © Skowronek
I jeszcze jedna aleja
I jeszcze jedna aleja © Skowronek




  • DST 130.40km
  • Teren 65.00km
  • Czas 07:16
  • VAVG 17.94km/h
  • VMAX 52.00km/h
  • Podjazdy 1331m
  • Sprzęt Cube
  • Aktywność Jazda na rowerze

Z Krakowa do Cze-wy

Piątek, 17 marca 2017 · dodano: 17.03.2017 | Komentarze 2

Dzień wolny, toteż można udać się na dłuższą wycieczkę. Pociągiem 6.35 jedziemy do Krakowa. Pociąg ów jest malutki a miejsca w nim przewidziano zaledwie na cztery rowery. Już to widzę w sezonie... No chyba, że wtedy dadzą inny skład.
Wysiadamy na stacji Kraków Batowice i ruszamy w stronę Doliny Prądnika. Na początku (mimo, że drogi boczne) ruch jest duży ale niebawem wjeżdżamy w teren i jest ok. 
W Dolinie Prądnika cisza i spokój (nie to, co w weekendy) a na niebie ciekawe zjawisko: halo. 
Za Pieskową Skałą skręcamy w boczną drogę i podjeżdżamy na tak zwany Płaskowyż Sułoszowski gdzie znajdujemy super dróżki (asfaltowe i szutrowe) prowadzące do Michałówki. Za miejscowością tą skręcamy w las (początkowo ścieżka wiedzie po błotnistych polach ale w lesie jest już sucho). Mijamy Rezerwat Michałowiec a leśna ścieżka prowadzi nas do Miejscowości Gołaczewy. Przecinamy trasę i tory i znów wjeżdżamy w teren. Tym razem dróżki wiodą nas do Bydlina. Przy ruinach zamku urządzamy przerwę. Dotychczas ładna pogoda zaczyna się zmieniać, wieje zimny wiatr a niebo przysłoniły chmury.
Z Bydlina jedziemy rowerowym Szlakiem Orlich Gniazd a następnie żółtym pieszym (dość piaszczystym) do Ryczowa. Stąd już rzut beretem do Podzamcza. Potem Bzów, Kromołów i znów w teren.
Następnie Włodowice. Chciałoby się dłużej pojeździć lecz czas goni. Z konieczności jedziemy przez Myszków (niefajnie, duży ruch) i do Żarek Letnisko.
Tutaj znów w teren (ścieżką przy torach) i zielonym rowerowym do Poraja. A z Poraja "pożarówką" do Cze-wy.
Bardzo udana, spokojna wycieczka, nowe tereny, nowe ścieżki. Ból mniej dokucza, humory dopisały. Mogłoby mniej wiać ale nie ma co zrzędzić bo do domu weszliśmy tuż przed deszczem.
Kwietniowe Doły
Kwietniowe Doły © Skowronek
Ścieżka rowerowa przez Kwietniowe Doły
Ścieżka rowerowa przez Kwietniowe Doły © Skowronek
Brama Krakowska
Brama Krakowska © Skowronek
Skały w Dolinie Prądnika
Skały w Dolinie Prądnika © Skowronek
Zjawisko halo
Zjawisko halo © Skowronek
Zamek Ojców
Zamek Ojców © Skowronek
Polne asfalciki między Pieskową Skałą a Michałówką
Polne asfalciki między Pieskową Skałą a Michałówką © Skowronek
Widok na Michałówkę
Widok na Michałówkę © Skowronek
Ścieżka przez Las Michałowiec
Ścieżka przez Las Michałowiec © Skowronek
Zamek Bydlin
Zamek Bydlin © Skowronek
Zamek Bydlin II
Zamek Bydlin II © Skowronek
Za Bzowem
Za Bzowem © Skowronek