Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi Skowronek z miasteczka Jura K-Cz. Mam przejechane 114059.33 kilometrów w tym 30881.04 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.54 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 580208 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy Skowronek.bikestats.pl

Archiwum bloga

Wpisy archiwalne w kategorii

Powyżej 200 km

Dystans całkowity:9343.82 km (w terenie 121.00 km; 1.29%)
Czas w ruchu:348:53
Średnia prędkość:23.70 km/h
Maksymalna prędkość:61.60 km/h
Suma podjazdów:49341 m
Suma kalorii:3914 kcal
Liczba aktywności:42
Średnio na aktywność:222.47 km i 9h 25m
Więcej statystyk
  • DST 104.97km
  • Czas 06:13
  • VAVG 16.89km/h
  • VMAX 45.40km/h
  • Podjazdy 985m
  • Sprzęt Cube
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pustevny

Niedziela, 13 października 2024 · dodano: 03.01.2025 | Komentarze 0

Wyspałam się ale rano wstałam strasznie zdeptana, bolała mnie głowa przez to nie mogłam nic konkretnego przełknąć na śniadaniu a szkoda bo było super... Żałuję bardzo. Dziwne bo wczorajszy dzień nie był jakoś szczególnie wymagający. No nic, może to przez nadchodzącą zmianę pogody. Dziś mocno wieje a od 13:00 zapowiadają opady. 
Tak czy inaczej trzeba się wziąć w garść i jechać. Zresztą cóż z tego, że będzie narzekanie i płacze to nie w moim stylu to raz a do auta trzeba jakoś wrócić to dwa. Pakujemy graty i w drogę.
Szlak Bečva prowadzi nas jeszcze 30 km. Jest idealny. Szkoda tylko, że całość pod silny, czołowy wiatr. Bardzo męczący. Teraz czeka przeprawa przez góry. Przed nami 11 km podjazdu na Przełęcz Pustevny. Mimo, iż profil nie wygląda jakoś strasznie to wjechałam chyba tylko siłą woli. Nie dość, że sił mało to jeszcze ciążą bagaże. Niedużo, parę kg, ale zawsze. Dobrze, że chociaż ruch aut dziś mały. Pod koniec podjazdu zaczyna padać. Schroniliśmy się pod daszkiem informacji turystycznej, założyliśmy kurtki, czapki, rękawice itp. ale prędko zrobiło się tak strasznie zimno, że zapytałam czy możemy przeczekać wewnątrz. Nie było problemu, super bo pada (leje właściwie) ponad godzinę. A wewnątrz miło i ciepło. Rety jeszcze 70 km do auta...
Wreszcie przestało lać i można jechać. W planie był podjazd na Radhošt (gdzie ostatnio byliśmy na rowerach w 2017 r.) ale nadeszła gęsta mgła, zimo, no nic jeszcze będzie okazja. Teraz jakoś zjechać z gór. Na szczęście zjazd to idealny, równiutki asfalt z zakazem wjazdu aut. Super. Na dole znów pada i znów trzeba długo czekać. Na szczęście w dolinie jest cieplej. Wreszcie przestało i już do końca dnia bez deszczu, chwilami nawet wyglądało słońce. Kawałek jedziemy lokalnymi drogami a potem szlak prowadzi 10 km bardzo ruchliwą drogą (no co za cymbał wyznaczył tam szlak rowerowy). To chyba odpowiednik naszej drogi wojewódzkiej. Jest okropnie ale na szczęście bez przykrości dojeżdżamy do miasta Frydek-Mistek. A stamtąd już rewelacyjnymi drogami rowerowymi wzdłuż Ostrawicy i Odry. Są naprawdę świetne. Jedziemy nimi ponad 40 km. Ogromny szacunek dla Czechów za oczyszczenie i przywrócenie tych wszystkich DDR po powodzi. Wszędzie wokół widać ślady zniszczeń a tymczasem rowerówka idealnie wysprzątana, tylko gdzieniegdzie odrobina błota. Myślałam, że trzeba będzie to wszystko objeżdżać a tymczasem taka pozytywna niespodzianka. Rzekę opuszczamy dosłownie 2 km od parkingu w Bohuminie. Kawałeczek przez osiedla domków i meldujemy się przy aucie. To tyle jeśli chodzi o wyprawy w tym roku. Fajne te tereny i do tego tak blisko granicy.












  • DST 100.46km
  • Czas 04:15
  • VAVG 23.64km/h
  • VMAX 57.30km/h
  • Podjazdy 741m
  • Sprzęt Merida Scultura
  • Aktywność Jazda na rowerze

Łutowiec

Niedziela, 3 marca 2024 · dodano: 04.03.2024 | Komentarze 0

Pierwsza szosa w tym roku. Ogólnie nie bardzo chciało mi się iść na szosę ale mimo początkowej niechęci później jechało mi się bardzo fajnie. Powoli bo Rafał wciąż ma problemy z kolanem. Ruch dziś był ogromny ale mimo to nikt nas nie zdenerwował, oby tak zawsze. Jednak na Jurę radzę przyjeżdżać w tygodniu. Naprawdę, gdy jeżdżę w dni powszednie (mam często wolne za soboty lub nadgodziny) do południa nawet na drogach jest praktycznie zupełnie pusto.
Dzisiejsza trasa do Żarek przez Turów, Zagórze, Lusławice, Piasek, Śmiertny Dąb, Janów, Złoty Potok, Ludwinów, Moczydło, Łutowiec, Mirów. Powrót Wysoka Lelowska, Przybynów, Choroń, Poraj, Kamienica, Zawodzie, Słowik. Bez zdjęć bo nie chciało mi się zatrzymywać. Fajnie mamy tu na Jurze, drogi równiutkie i wygodne.


Kategoria Powyżej 200 km


  • DST 201.35km
  • Czas 08:24
  • VAVG 23.97km/h
  • Podjazdy 1006m
  • Sprzęt Merida Scultura
  • Aktywność Jazda na rowerze

Źródła Królewskie

Niedziela, 3 września 2023 · dodano: 28.12.2023 | Komentarze 0




  • DST 206.48km
  • Teren 20.00km
  • Czas 09:19
  • VAVG 22.16km/h
  • VMAX 51.90km/h
  • Podjazdy 728m
  • Sprzęt Merida Scultura
  • Aktywność Jazda na rowerze

Dolina Górnej Pilicy

Niedziela, 25 czerwca 2023 · dodano: 30.08.2023 | Komentarze 2









Kategoria Powyżej 200 km


  • DST 201.50km
  • Czas 09:25
  • VAVG 21.40km/h
  • VMAX 58.70km/h
  • Podjazdy 1858m
  • Sprzęt Merida Scultura
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wolbrom

Niedziela, 4 czerwca 2023 · dodano: 30.08.2023 | Komentarze 0




  • DST 216.06km
  • Teren 2.00km
  • Czas 09:01
  • VAVG 23.96km/h
  • VMAX 56.00km/h
  • Podjazdy 1044m
  • Sprzęt Merida Scultura
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pińczów

Niedziela, 23 kwietnia 2023 · dodano: 13.05.2023 | Komentarze 0




  • DST 200.28km
  • Teren 10.00km
  • Czas 07:57
  • VAVG 25.19km/h
  • VMAX 47.60km/h
  • Podjazdy 707m
  • Sprzęt Merida Scultura
  • Aktywność Jazda na rowerze

Wrocław - Cze-wa

Niedziela, 17 lipca 2022 · dodano: 31.07.2022 | Komentarze 0

Rano PKP do Wrocławia. Szosą po mieście nigdy nie jest łatwo ale... Spodziewałam się czegoś więcej po takim mieście... Kostka brukowa, wąsko, wszędzie remonty, jazda jest trudna. Dróg rowerowych nie ma, są pasy rowerowe ale niebezpieczne. A jest niedziela rano. Wolę nie wiedzieć, co się tam wyprawia w tygodniu... Wreszcie zjeżdżamy nad rzekę licząc na normalną drogę rowerową. I jest. Tyle, że szutrowa. I tak jedziemy 10 km szutrem by wyjechać z Wrocławia. Nie jest źle, przynajmniej równo. Ale ogólnie męczarnia. Wreszcie wjeżdżamy na drogę do Dobrzykowic. Wiejska droga a mam wrażenie, że jedziemy krajówką. Ruch masakra. A nadal jest niedziela rano. Na szczęście kierowcy ok.
Dobrzykowice to wieś Kargula i Pawlaka. Znajdują się tam domy, w których kręcono sceny do wszystkich trzech filmów z ich udziałem.
Gdy mijamy Jelcz-Laskowice ruch maleje i odtąd jest już spokojnie. Miłocice, Biskupice Oławskie, Ligota Książęca, Żaba, Miodary, Fałkowice, Żabiniec. Ta ostatnia miejscowość bardzo zadbana, wszędzie kwiaty i figury żabek. Komuś się chce, brawo.
Jesteśmy na wysokości Kluczborka. Dotąd drogi były kiepskie a nawet bardzo kiepskie. Jazda powolutku bo takie dziury i łaty, że szok. Rafał wściekły. Dopiero od Kluczborka stan asfaltu się poprawia i jedziemy już sprawnie.
Jasienie, Wojciechów, Borki Wielkie, Przystajń (gdzie zobaczyć można sukiennice z początku XX w.). Panki, Kawki, Zamłynie, Węglowice, Cisie, Konopiska i Cze-wa. Na koniec dokrętka do dwusetki.













  • DST 222.06km
  • Czas 09:27
  • VAVG 23.50km/h
  • VMAX 55.70km/h
  • Podjazdy 2489m
  • Sprzęt Merida Scultura
  • Aktywność Jazda na rowerze

Pieskowa Skała

Niedziela, 5 czerwca 2022 · dodano: 17.06.2022 | Komentarze 0

Szosowa trasa jurajska. Dawno nie było, oj dawno... Praktycznie wszystko bocznymi drogami (a na nich asfalt różnej jakości). W jedną stronę przez Żarki, Włodowice, Pilicę, Wolbrom, Trzyciąż. Mieliśmy jechać do Ojcowa ale nie ma sensu przeciskać się między ludźmi, więc w Pieskowej Skale zawracamy w stronę domu. Kawałeczek główną do Sułoszowej, podjazd na Płaskowyż (najbardziej malownicze miejsce na trasie wycieczki) i zjazd do miejscowości Jangrot. A potem trzeba pokonać serię podjazdów przez ów Jangrot, Michałówkę, Braciejówkę, Troks. Ale warto się pomęczyć bo jest to bardzo fajny odcinek.Następnie Pazurek, Golczowice, Kwaśniów, Ryczów i jesteśmy w Podzamczu. Co się tam wyprawia każdy turysta wie... Udało się przejechać w miarę sprawnie i bez nerwów. Bzów, Kromołów, Blanowice, Rudniki, Mrzygłód, Gliniana Góra, Kuźnica Stara, Jastrząb, Zawodzie, Słowik i przez Stare Błeszno do domu. Dobrze, że mieszkamy w południowej części miasta. Dojechaliśmy dość wcześnie bo nie było zwiedzania.
Jak dla mnie za ciepło dziś, pod koniec byłam już zmęczona plus ból ramienia. Na szczęście całość trasy przebiegła spokojnie, bez przykrych przygód.

Gościniec MIrowski:

Przed Wolbromiem:

Pieskowa Skała:

Maczuga Herkulesa:

Na Płaskowyżu Sułoszowskim (do drzewa nie jechaliśmy bo już go nie ma):


Kategoria Jura, Powyżej 200 km


  • DST 222.24km
  • Teren 10.00km
  • Czas 09:11
  • VAVG 24.20km/h
  • VMAX 57.80km/h
  • Podjazdy 1496m
  • Sprzęt Merida Scultura
  • Aktywność Jazda na rowerze

Krasocin

Niedziela, 29 maja 2022 · dodano: 31.05.2022 | Komentarze 0

Wczorajszy wieczór spędziłam z mapą Compass "Województwo świętokrzyskie część zachodnia" (zwykłą, papierową, jakoś wolę takie) i netem po kolei sprawdzając czy aby przypadkiem czegośmy dotąd nie przegapili. Przygotowując wycieczki w świętokrzyskie korzystam sporo ze strony www.tymrazem.pl, polecam.
Między wybranymi atrakcjami Rafał wyznaczył trasę i można jechać.
Rano na pociąg świętokrzyski (nawiasem mówiąc jak dla mnie to najmilsi, najbardziej pomocni i fajni ludzie. Osobiście nigdy nie miałam w tych pociągach żadnych nieprzyjemności i oby tak zostało. Dziś było potwierdzenie choć rzecz nie dotyczyła nas tylko sąsiedniego pasażera).
Wycieczkę rozpoczynamy na stacji Ludynia.
Na początek ruiny kościoła na Górze św. Michała. Kilka lat temu tam byliśmy ale warto odwiedzić ponownie. By dotrzeć do ruin trzeba kilkaset metrów pokonać piaszczystą drogą. Pierwotnie był kościołem katolickim, potem zborem ariańskim. Powstał w XVI wieku. Raz do roku (na św. Michała) odbywa się tam msza. Może dlatego ruiny uniknęły losu podobnych miejsc. Nie ma śmieci a miejscowi dbają o otoczenie i same ruiny. Ze wzniesienia roztacza się ładny widok.



Kolejnym punktem na mapie jest wiatrak holenderski w Krasocinie. Jeszcze parę lat temu był ruiną. Obecnie odnowiony mieści Muzeum Chleba (otwarte dopiero od 13:00 dlatego nie zwiedzamy). Pochodzi z 1920 roku.

Następnie miały być ruiny dworu Niemojewskich w Lasocinie. Na zdjęciach w necie wyglądają super ale na miejscu okazało się, że zakaz wstępu. Przez bramę można zobaczyć tylko zabytkową aleję lipową.

Można za to wejść na teren zespołu pałacowego w Łopusznie (XIX w.). Niegdyś mieścił szkołę obecnie miejsce sprawia wrażenie opuszczonego, park jest zdziczały i nie polecam samotnym podróżnikom.

Po drodze mamy takie widoki:

Ruina wielkiego pieca w Kuźniakach (XVIII w.) to kolejna atrakcja. Dawno temu kończyliśmy przy nim 4-dniową wędrówkę Głównym Szlakiem Świętokrzyskim. Miłe wspomnienia.
Piec znajduje się na terenie prywatnym, można zobaczyć tylko przez ogrodzenie.

Teraz ruiny Kołłątajówki w Wólce Kłuckiej(XIX w.). Niestety otaczający je żywopłot jest tak wysoki, że nic nie widać. Zdjęcie przez płot zrobił Rafał trzymając telefon nad głową.

Miejsce Pamięci po drodze:

Cmentarz żydowski w Radoszycach. Zamknięte. Przy bramie jest informacja z numerem telefonu do osoby mającej klucz. W sumie nie dziwię się, że zamknięte i monitorowane. Cmentarz znajduje się w lesie z dala od zabudowań i pewno zaraz by zdewastowali.

Bywało i tak:

I jeszcze rezerwat Piekiełko Szkuckie. Chroni malownicze skałki zbudowane ze zlepieńców dolnojurajsich wraz z otaczającymi je pomnikowymi drzewami (m.in 100-letnie sosny i dęby, niestety wiele w niezbyt dobrej kondycji), Miejsce jest prześliczne, bardzo malownicze.


Po drodze był też Fałków ale do ruin zamku nie jedziemy, już byliśmy dwa razy.
Przejeżdżaliśmy też obok najwyższego, naturalnego wzniesienia województwa łódzkiego (Fajna Ryba, 347 m n.p.m.). Spokojnie dojechaliśmy do domu, udana wycieczka.




  • DST 218.33km
  • Teren 10.00km
  • Czas 09:45
  • VAVG 22.39km/h
  • VMAX 56.70km/h
  • Podjazdy 926m
  • Sprzęt Merida Scultura
  • Aktywność Jazda na rowerze

Zduńska Wola

Niedziela, 15 maja 2022 · dodano: 21.05.2022 | Komentarze 0

Rano pociągiem do Piotrkowa Trybunalskiego. Na początek do Zamku Bykowskich gdzie nas jeszcze nie było. Pozostałe zabytki Piotrkowa już kiedyś zwiedzaliśmy.

Następnie do Zduńskiej Woli (po drodze ratując podlota zaatakowanego przez psa). Ten odcinek cały pod wiatr (a wieje mocno), na szczęście drogi są dobre. Celem jest Skansen Lokomotyw. Miejsce bardzo ciekawe, można zwiedzać samemu, można z przewodnikiem, do niektórych eksponatów można wejść, dotknąć, obejrzeć. Turystów sporo.
Pod tym linkiem lista eksponatów.






W miejscowości Parzno załapaliśmy się na odpust i obwarzanki.

Dubidze. Spichlerz:

Po drodze był też świetny widok na odkrywkę w
Bełchatowie. Byliśmy z drugiej strony kopalni. Niestety, zakaz podchodzenia. A z daleka zdjęcie byłoby kiepskie.
Dziś było dużo jazdy w terenie. Jedne odcinki spoko, inne gorsze. Ostatnimi czasy jazda terenie szosą działa mi na nerwy. Kiedyś nie przeszkadzała.

Og
W łódzkim (o dziwo) na drogach spokojnie. Gorzej w pobliżu Cze-wy. Minusem były bardzo kiepskie drogi w wielu miejscach między Zduńską Wolą a Bełchatowem. Mimo wszystko wycieczka udana.