Info
Suma podjazdów to 582241 metrów.
Więcej o mnie.
Moje rowery
Wykres roczny
Archiwum bloga
- 2025, Maj4 - 0
- 2025, Kwiecień3 - 2
- 2025, Marzec7 - 4
- 2024, Grudzień1 - 0
- 2024, Listopad1 - 0
- 2024, Październik5 - 2
- 2024, Wrzesień9 - 0
- 2024, Sierpień9 - 4
- 2024, Lipiec11 - 2
- 2024, Czerwiec17 - 16
- 2024, Maj16 - 9
- 2024, Kwiecień6 - 4
- 2024, Marzec14 - 14
- 2024, Luty7 - 3
- 2023, Grudzień5 - 0
- 2023, Listopad7 - 0
- 2023, Październik15 - 0
- 2023, Wrzesień23 - 0
- 2023, Sierpień15 - 25
- 2023, Lipiec14 - 4
- 2023, Czerwiec15 - 11
- 2023, Maj16 - 4
- 2023, Kwiecień19 - 0
- 2023, Marzec14 - 0
- 2023, Luty3 - 0
- 2023, Styczeń9 - 8
- 2022, Grudzień2 - 4
- 2022, Listopad14 - 3
- 2022, Październik20 - 2
- 2022, Wrzesień12 - 0
- 2022, Sierpień18 - 4
- 2022, Lipiec17 - 8
- 2022, Czerwiec21 - 0
- 2022, Maj23 - 0
- 2022, Kwiecień19 - 3
- 2022, Marzec16 - 2
- 2022, Luty8 - 0
- 2022, Styczeń7 - 0
- 2021, Grudzień1 - 0
- 2021, Listopad9 - 2
- 2021, Październik14 - 2
- 2021, Wrzesień19 - 25
- 2021, Sierpień14 - 10
- 2021, Lipiec15 - 12
- 2021, Czerwiec19 - 6
- 2021, Maj20 - 2
- 2021, Kwiecień17 - 10
- 2021, Marzec17 - 6
- 2021, Luty5 - 2
- 2021, Styczeń5 - 2
- 2020, Grudzień12 - 6
- 2020, Listopad16 - 8
- 2020, Październik12 - 11
- 2020, Wrzesień19 - 6
- 2020, Sierpień15 - 5
- 2020, Lipiec14 - 18
- 2020, Czerwiec17 - 6
- 2020, Maj18 - 10
- 2020, Kwiecień16 - 18
- 2020, Marzec12 - 33
- 2020, Luty6 - 12
- 2020, Styczeń6 - 5
- 2019, Grudzień4 - 1
- 2019, Listopad5 - 6
- 2019, Październik5 - 7
- 2019, Wrzesień7 - 3
- 2019, Sierpień9 - 2
- 2019, Lipiec11 - 4
- 2019, Czerwiec8 - 4
- 2019, Maj7 - 6
- 2019, Kwiecień3 - 0
- 2019, Marzec4 - 14
- 2019, Styczeń1 - 2
- 2018, Grudzień2 - 6
- 2018, Listopad5 - 16
- 2018, Październik8 - 4
- 2018, Wrzesień13 - 12
- 2018, Sierpień16 - 32
- 2018, Lipiec5 - 12
- 2018, Czerwiec12 - 13
- 2018, Maj13 - 13
- 2018, Kwiecień12 - 28
- 2018, Marzec3 - 7
- 2018, Luty1 - 2
- 2017, Grudzień3 - 2
- 2017, Listopad1 - 0
- 2017, Październik9 - 2
- 2017, Wrzesień12 - 0
- 2017, Sierpień18 - 12
- 2017, Lipiec14 - 5
- 2017, Czerwiec9 - 21
- 2017, Maj16 - 37
- 2017, Kwiecień13 - 18
- 2017, Marzec9 - 19
- 2017, Luty2 - 4
- 2017, Styczeń1 - 4
- 2016, Grudzień1 - 0
- 2016, Listopad1 - 9
- 2016, Październik15 - 8
- 2016, Wrzesień21 - 15
- 2016, Sierpień24 - 26
- 2016, Lipiec15 - 20
- 2016, Czerwiec17 - 17
- 2016, Maj11 - 8
- 2016, Kwiecień15 - 2
- 2016, Marzec5 - 0
- 2016, Luty2 - 2
- 2016, Styczeń3 - 12
- 2015, Grudzień9 - 10
- 2015, Listopad17 - 35
- 2015, Październik6 - 9
- 2015, Wrzesień16 - 18
- 2015, Sierpień23 - 52
- 2015, Lipiec16 - 55
- 2015, Czerwiec17 - 36
- 2015, Maj21 - 50
- 2015, Kwiecień19 - 29
- 2015, Marzec12 - 38
- 2015, Luty4 - 13
- 2015, Styczeń5 - 6
- 2014, Grudzień10 - 29
- 2014, Listopad10 - 33
- 2014, Październik14 - 40
- 2014, Wrzesień19 - 63
- 2014, Sierpień18 - 68
- 2014, Lipiec16 - 51
- 2014, Czerwiec16 - 78
- 2014, Maj21 - 52
- 2014, Kwiecień11 - 24
- 2014, Marzec13 - 43
- 2014, Luty10 - 21
- 2014, Styczeń9 - 31
- 2013, Grudzień15 - 41
- 2013, Listopad14 - 29
- 2013, Październik11 - 28
- 2013, Wrzesień19 - 82
- 2013, Sierpień22 - 55
- 2013, Lipiec15 - 60
- 2013, Czerwiec23 - 81
- 2013, Maj24 - 63
- 2013, Kwiecień24 - 77
- 2013, Marzec5 - 42
- 2013, Luty10 - 41
- 2013, Styczeń7 - 23
- 2012, Grudzień20 - 39
- 2012, Listopad22 - 81
- 2012, Październik21 - 67
- 2012, Wrzesień22 - 37
- 2012, Sierpień24 - 37
- 2012, Lipiec18 - 17
- 2012, Czerwiec19 - 0
- 2012, Maj15 - 11
- 2012, Kwiecień9 - 0
- 2012, Marzec6 - 0
- 2012, Luty1 - 2
- 2012, Styczeń1 - 0
- 2011, Październik1 - 0
- 2011, Wrzesień6 - 2
- 2011, Lipiec2 - 0
- 2011, Czerwiec8 - 9
- 2011, Maj1 - 0
- 2011, Kwiecień1 - 0
- 2010, Sierpień2 - 0
- 2010, Lipiec5 - 0
- 2010, Czerwiec2 - 0
50 - 100 km
| Dystans całkowity: | 38795.07 km (w terenie 12915.50 km; 33.29%) |
| Czas w ruchu: | 1655:27 |
| Średnia prędkość: | 18.52 km/h |
| Maksymalna prędkość: | 74.70 km/h |
| Suma podjazdów: | 236363 m |
| Suma kalorii: | 38927 kcal |
| Liczba aktywności: | 546 |
| Średnio na aktywność: | 71.05 km i 3h 53m |
| Więcej statystyk | |
- DST 79.40km
- Teren 40.00km
- VMAX 42.60km/h
- Sprzęt Vision
- Aktywność Jazda na rowerze
Wielki Łuk Warty (cz. II)
Sobota, 7 czerwca 2014 · dodano: 07.06.2014 | Komentarze 5
W tygodniu rowerkowania nie było z trzech przyczyn. Pierwsza: rower trafił do serwisu ze względu na spory opór w tylnym kole. Z serwisu wrócił, opór pozostał. W poniedziałek znów tam wróci.
W ogóle rowerek sypie się ostatnio, tu opór, tam luzy, tu skrzypi, tam coś pęknie (dziękuję Rafale za prezent w postaci blokady skoku).
Druga: moja kicia miała we wtorek operację i należy się nią opiekować. Niby nic strasznego ale chcę by wszystko było dobrze i rana szybko się zagoiła.
Trzecia: chwilowy zakaz jazdy do pracy rowerem. Cały czerwiec szlaban. Vis major.
W sobotę do Miszki przyjechała moja mama, możemy więc udać się na wycieczkę.
Samochodem jedziemy do Działoszyna. Auto zostaje na rynku, my zaś podążamy czerwonym szlakiem(mocno piaszczystym) do Załęcza Wielkiego. Stąd jedziemy (bez szlaku bo szlaków tam nie ma) do Źródełka Objawienia.
Wcześniej odwiedzamy kapliczkę św. Floriana.
Przy kapliczce św. Floriana © Skowronek
Św. Florian © Skowronek
Wg przekazów w 1856 r. mieszkance Dzietrznik ukazała się Matka Boska,
która wskazała źródełko. Od tamtej pory źródełko nazwano Źródełkiem Objawienia i jest miejscem odwiedzanym przez pielgrzymów. Niedaleko źródła znajduje
się ołtarz polowy zbudowany w 1993 r., przy którym raz do roku w dniu
3 maja celebrowana jest msza święta. Woda ze źródła posiada właściwości lecznicze.
Las otaczający źródło rośnie na wydmach śródlądowych (tzw. wydmy w Kałużach), powstałych w czwartorzędzie.
Miejsce jest zadbane i urokliwe. Nie pasuje mi tu jedynie drewniany papież. Wystarczyłby sam jego wiersz (wykuty na tablicy obok).
W miejscu Objawienia © Skowronek
Leśna kaplica przy Źródle Objawienia © Skowronek
Nieładny papież przy źródle © Skowronek
Źródełko Objawienia © Skowronek
Jeszcze jedno spojrzenie na Źródełko Objawienia © Skowronek
Potem jedziemy do kościoła w Dzietrznikach, zajrzeliśmy też na cmentarz - jest tam mogiła z czasów Powstania w 1863r., I i II wojny światowej.
Kościół w Dzietrznikach © Skowronek
Z Dzietrznik polami udajemy się do Bieńca by poszukać Wąwozu Królowej Bony (gdzie rośnie stary bluszcz). Wąwóz jest, owszem, ale tak zarośnięty, że nie sposób doń się dostać. Może na jesień tu wrócim.
Kolejny etap to Kurhany Książęce w Przywozie.
"Kurhany zostały usypane w II w. n.e. na
wierzchowinie górującej nad osadą. Większy ma wysokość 4 m i
średnicę 20 m. Z przeprowadzonych badań ustalono, że zawierał
popielnicę z prochami ludzkimi, grób psa (prawdopodobnie pochowanego aby
strzegł zmarłego) i był bardzo bogato wyposażony w przedmioty zbytku,
przeważnie importowane, w tym: sprzączkę z brązu z kabłąkiem i
srebrnymi blaszkami, resztki złotej ozdoby o wadze ok. 50 gramów,
fragmenty wczesnorzymskiej ceramiki, stopione szkło, wiele przedmiotów z
brązu itd. Według tych znalezisk ocenia się, że pochowany tu był człowiek
spełniający wybitną rolę wykraczającą znacznie poza osadę.
W mniejszym kurhanie nie znaleziono żadnego
grobu i znaczniejszych zabytków. Przypuszcza się jednak, że stało się
tak za sprawą długiego okresu degradacji i zaorywania przez okoliczną
ludność."
Jeden z Kurhanów w Przywozie © Skowronek
Mieszkaniec okolic kurhanu © Skowronek
Następny etap to Toporów (w tamtejszym kościele oglądamy obraz Dudy-Gracza) i Kamion (z prześliczną, XVIII-wieczną kapliczką).
Obraz Dudy-Gracza w kościele w Toporowie © Skowronek
Św. Franciszek w Toporowie © Skowronek
Spojrzenie na Wartę © Skowronek
XVIII-wieczna kapliczka w Kamionie © Skowronek
Wnętrze kapliczki w Kamionie © Skowronek
Warta © Skowronek
Potem jedziemy w okolice Kochlewa by zobaczyć Źródełko św. Floriana (będące pomnikiem przyrody).
"Jest to
unikatowe w skali kraju źródło krasowe, charakteryzujące się niezwykłym
urokiem i znaczną wydajnością. Wśród zadrzewień tworzy wypełnioną wodą
niszę źródliskową, na której dnie pulsacyjnie wypływa woda."
Po barwie sądząc wody te zawierają sporo żelaza.
Źródło św. Floriana © Skowronek
Piaskowe "gejzery" © Skowronek
Podmokły las © Skowronek
Trzeba nam już wracać. Jedziemy do Krzeczowa a stamtąd szlakiem żółtym do Bobrownik. Rzec trzeba, że pełno tam piachu. Glebę zaliczyłam. A tak było blisko, prawie się udało i na koniec bęc. Bolało.
Rzec trzeba, że pełno tu jarów i dołów. Czyżby dawne okopy? Rowy przeciwczołgowe?
Piaskowy wąwóz © Skowronek
Zjazd w kolejnym wąwozie © Skowronek
Na tle Warty © Skowronek
Żabi Staw © Skowronek
Przy Żabim Stawie © Skowronek
Z Bobrownik jedziemy asfaltem do Działoszyna. Przy drodze dostrzegamy kamieniołom. Może amonity będą? Może kryształy?
Z drogi wydawał się mały a jest całkiem spory. Nie znalazłam skamielin ale za to Rafał wspiął się wysoko na skały i znalazł jaskinię. Jest całkiem spora ale niestabilna.
Kamieniołom w okolicy Działoszyna © Skowronek
Spory kamieniołom © Skowronek
Rafał znalazł jaskinię © Skowronek
Po obejrzeniu kamieniołomu jedziemy do Działoszyna, załadować rowery i do domu.
- DST 66.63km
- Teren 45.00km
- VMAX 44.30km/h
- Sprzęt Vision
- Aktywność Jazda na rowerze
(...)
Niedziela, 25 maja 2014 · dodano: 25.05.2014 | Komentarze 3
Beznadzieja. I nie chodzi wcale o to, że nie potrafię podjechać na proste, jurajskie górki. Że nie ma sił. Nie ma radości z jazdy.
Nie chodzi nawet o to, że durny quadowiec próbował nas rozjechać żeby się przed laską popisać. I nie chodzi o to, że zostawiliśmy to tak. Właśnie tak, bez niczego. Zamiast go gazem potraktować.
Chodzi o to, że nie potrafiłam pomóc małemu dzięciołowi. Albo raczej brakło mi odwagi.
Koniec.
- DST 68.21km
- Teren 6.00km
- VMAX 43.00km/h
- Sprzęt Vision
- Aktywność Jazda na rowerze
Złoty Potok asfaltem
Niedziela, 18 maja 2014 · dodano: 18.05.2014 | Komentarze 0
Nareszcie słonecznie.
Rafał udał się do pracy na II zmianę, przede mną zaś była perspektywa samotnego rowerkowania. Ale na szczęście na wycieczkę zaprosili mnie Edyta i Alek.
Ze względu na ostatnie opady pojechaliśmy asfaltem. W Zrębicach zajrzeliśmy wprawdzie w teren ale wody i błota pełno, nie ma się co taplać.
Tak więc przez Skrajnicę jedziemy do Olsztyna. Następnie Przymiłowice, Zrębice, Siedlec. Potem skręcamy na Szlak Ku Źródłom by dotrzeć do Złotego Potoku.
Nad stawem Amerykan urządzamy krótką przerwę i do Olsztyna wracamy tą samą trasą. A z Olsztyna przez Kusięta do Cze-wy.
Bardzo miłe popołudnie, fajnie się jechało, choć człek tak jakoś odwykł od asfaltu.
- DST 56.37km
- Teren 34.00km
- VMAX 39.00km/h
- Sprzęt Vision
- Aktywność Jazda na rowerze
Inowłódz i okolice
Sobota, 10 maja 2014 · dodano: 12.05.2014 | Komentarze 8
Dolina Środkowej Pilicy to cel dzisiejszego wyjazdu. Rankiem wyjeżdżamy z Cze-wy a w tym samym czasie z Głowna wyjeżdża Gozdzik. Wszyscy podążamy do tego samego miejsca: do Inowłodza. Spotykamy się na parkingu pod zamkiem i rowerkami podążamy na wycieczkę.
Tymoteuszka napisała Gozdzikowi, które miejsca powinniśmy odwiedzić.
Na początek zwiedzamy inowłodzki zamek. Zbudowany w XIV wieku, za panowania Kazimierza Wielkiego. Zniszczony za czasów "potopu szwedzkiego" nie został odbudowany. W XIX wieku nic już nie wystawało ponad powierzchnię gruntu. Potem był tu już tylko grajdołek, gdzie wypasano krowy. Ale w latach 70'tych XX wieku na miejsce przybyli archeolodzy i odkopali coś niecoś.
W 2008 roku
rozpoczęto rekonstrukcję ruin. Zabytek odgruzowano, odsłonięto
piwnice i mury przyziemia. Częściowo zrekonstruowano parter i
nadbudowano wieżę. Odtworzono też fosę, przez którą przerzucono
drewniany most. Uroczyste
otwarcie obiektu nastąpiło 15 czerwca 2013 roku. Zamek można zwiedzać gratis.
Inowłódz - zamkowy dziedziniec © Skowronek
Inowłódz - zamkowa wieża © Skowronek
Inowłódz - zamkowa brama © Skowronek
Fragment ekspozycji © Skowronek
Następną atrakcją jest romański kościół św. Idziego. Zbudowany przez Władysława Hermana w podzięce za narodziny syna Bolesława zwanego później Krzywoustym.
Do kościółka wiedzie stromy, kamienisty podjazd. Mamy szczęście: zwiedza go właśnie grupa turystów, zatem korzystamy z okazji by wejść do środka. Śliczny, zdjęcia nie oddają jego urody.
Wnętrze kościółka św. Idziego © Skowronek
Inowłódz - romański kościół św. Idziego © Skowronek
Teraz wjeżdżamy w teren i podążamy do Smardzewic, ośrodka hodowli żubrów, pozostającego pod zarządem Kampinoskiego Parku Narodowego. Jest to "rezerwatowa zamknięta hodowla żubrów białowieskiej linii genetycznej". 56 hektarów i około 20 osobników. Oraz jedna rodzina żubrów, żyjąca na pokaz dla turystów.
Kupiliśmy bilety i siedzieli na tarasie widokowym i wtedy przyszła do nas pani tu pracująca i odpowiedziała na wszystkie nasze pytania dotyczące żubrów. A było ich trochę:)
Smardzewice - zagroda żubrów © Skowronek
Smardzewice - rodzina żubrów © Skowronek
Podziękowaliśmy i udali w dalszą drogę - do Jelenia. Leśnymi ścieżkami docieramy do potężnego bunkra.
Jest to jeden z 4 schronów
kolejowych zbudowanych przez Niemców podczas II Wojny Światowej. Drugi
schron jest w Konewce a dwa kolejne na Podkarpaciu.
Miały służyć jako ochrona dla specjalnych pociągów, które
pełniły rolę ruchomych ośrodków dowodzenia. Schrony miały zostać wykorzystane
podczas ataku na ZSRR. 
Bunkier w Jeleniu © Skowronek
Wjazd do bunkra © Skowronek
W schronach zaobserwować można dziwne zjawisko - na zdjęciach i filmach unoszą się świetliste kule. Na ich opis trafiliśmy w schronie w Konewce. Nikt nie potrafi wytłumaczyć jak powstają. To podobno materializują się energie osób nieżyjących, może robotników, może żołnierzy. Tak czy inaczej i nas przybyły sobie obejrzeć:
Tajemnicze "ogniki" © Skowronek
Wojna była niedawno, kto wie, co się tu działo.
Przed bunkrem w Jeleniu © Skowronek
Potem pojechaliśmy zielonym szlakiem pieszym wzdłuż ściany bunkra. Robi wrażenie. Obejrzeliśmy też schrony pomocnicze.
Ściana bunkra © Skowronek
Szlak wzdłuż ściany bunkra © Skowronek
Tak dojechaliśmy do Spały. Odwiedziliśmy Pomnik Żubra i drewnianą kaplicę.
Pomnik Żubra w Spale © Skowronek
Kolejna atrakcja Spały © Skowronek
Drewniana kaplica w Spale © Skowronek
Kolejny etap wycieczki to schrony w Konewce. Spędziliśmy tu dużo czasu zwiedzając wszystkie bunkry. Ale najfajniejszy był podziemny, niski korytarz, prowadzący z jednego ze schronów pomocniczych do głównego bunkra. Pozdrowiłam też ogniki, z nimi nigdy nie wiadomo, lepiej być grzecznym.
Bunkier w Konewce © Skowronek
Fragment ekspozycji © Skowronek
Ekspozycja w Konewce © Skowronek
Wnętrze schronu w Konewce © Skowronek
Schron elektrowni © Skowronek
Wspaniale zwiedzać ale czas płynie i trzeba jechać dalej. Zrobiliśmy pętelkę by znów przybyć do Inowłodza. Teraz odwiedzamy leśny cmentarz żołnierzy poległych podczas I wojny światowej.
Cmentarz wojskowy w Inowłodzu © Skowronek
Gozdzik musi już wracać pomóc w domu, zatem jeszcze wspólna fotka z zamkiem i żegnamy się - do następnej wycieczki:)
Pojechaliśmy jeszcze poszukać źródełka szczelinowego, okazało się być bardzo blisko.
Ekipa przed zamkiem w Inowłodzu © Skowronek
Pilica © Skowronek
Źródło szczelinowe w Inowłodzu © Skowronek
Teraz i na nas czas. Wracamy do auta i jedziemy na nocleg. Kilometrów niby mało ale ile dziś było atrakcji! Fantastyczne tereny:))
- DST 75.53km
- Teren 44.00km
- VMAX 42.10km/h
- Sprzęt Vision
- Aktywność Jazda na rowerze
Dwie wycieczki
Poniedziałek, 5 maja 2014 · dodano: 05.05.2014 | Komentarze 2
Dziś wypadł wolny dzień, wspaniale. Pogoda cudna (no, może nieco chłodno) przeto na wycieczkę udać się można. Do południa pojechaliśmy z Rafałem szlakiem zielonym pieszym (tam, gdzie piachu było zbyt wiele skręcaliśmy na dróżki sąsiednie) do Dębowca. Następnie zjechalim obok cmentarza i lasem do Biskupic dotarlim. Podjazd do kościoła i zjazd w Sokole Góry. Na szlaków skrzyżowaniu przerwa na batonika a następnie pojechalim szlakiem żółtym pieszym. Do Cze-wy powrócilim drogą przeciwpożarową.
Ścieżka w pobliżu zielonego szlaku pieszego © Skowronek
A popołudniem późnym pojechałyśmy sobie z EdytKą, spokojnym tempem, ścieżkami obok Zielonej Góry. Następnie przez Kusięta i skręt obok szkoły na zielony szlak rowerowy. Podjazd na Sowią Górę i zjazd do Olsztyna. Na Sowiej Górze, obok krzyża, rośnie mnóstwo bzu, pięknie kwitnie.
Kawałek asfaltem i skręt na parking obok Góry Biakło. Czasu już niewiele, przeto tylko kawałek żółtym pieszym, do prakingu. A potem podążyłyśmy szlakiem pomarańczowym rowerowym, jako, że już od dawna żadna z nas nim nie jechała. Następnie niebieskim szlakiem rowerowym wracamy do Cze-wy.
Bardzo miły dzień:)
Widok na Olsztyn z Sowiej Góry © Skowronek
- DST 54.59km
- Teren 29.00km
- VMAX 37.90km/h
- Sprzęt Vision
- Aktywność Jazda na rowerze
Skałki św. Idziego
Niedziela, 20 kwietnia 2014 · dodano: 20.04.2014 | Komentarze 1
O poranku wierni na mszę się udali (no, połowa wiernych), potem wielkanocne śniadanie zjedli (tu już wszyscy: wierni i niewierni) i na krótką wycieczkę wyjechali. Początkowo obok terenów huty, potem na leśny dukt, by do Kusiąt dojechać, potem na zielony rowerowy, potem przez Olsztyn i w teren skręcamy obok Biakła. Przez Sokole Góry czarnym szlakiem pieszym wprost do Skałek św. Idziego, potem do kapliczki tegoż świętego. Sił mało, ciężko się jedzie.
Następnie do asfaltu i w prawo i w lewo i na zielony szlak pieszy. Tutaj konkretny podjazd po korzonkach. Ciężko było alem się uparła i wjechała. Potem szybki zjazd, zadowolona z siebie doganiam Rafała i pytam:
-I jak, i jak?
-Za mało dynamicznie.
Pfff.....
Potem (dynamicznie bo Rafałowi siły wróciły a mnie pozostało za nim gonić) dojeżdżamy do żółtego szlaku pieszego i za jego znakami podążamy. Nie skręcamy od razu na parking ale jedziemy nim dalej, bo są fajne ścieżki.
Okrężnie do asfaltu i powrót do Cze-wy drogą przeciwpożarową.
Jurajskie skałki © Skowronek
W Sokolich Górach © Skowronek
Skałki św. Idziego © Skowronek
- DST 77.31km
- Teren 43.00km
- VMAX 36.30km/h
- Sprzęt Vision
- Aktywność Jazda na rowerze
Wycieczka z Jura Bike
Niedziela, 13 kwietnia 2014 · dodano: 13.04.2014 | Komentarze 3

Na trasie © Skowronek
Przy Kacapskim Moście © Skowronek
Żelazny Most © Skowronek
Zbiórka na Placu Biegańskiego. Dużą grupą jedziemy obok Jasnej Góry, potem przez dzielnicę Wielki Bór do Starej Gorzelni. W Konradowie w teren i ścieżkami docieramy do Blachowni. Tutaj dołączają dwaj rowerzyści. Mirek prowadzi nas lasami, mijamy Bieżeń, znów lasami (ostatnio powstało sporo wygodnych dróżek) i wyjeżdżamy w Herbach. Tutaj kierujemy się do dawnej tajnej bazy wojskowej (Magazyn Paliw i Smarów), gdzie służył Rafaik1000. Potem prowadzę wygodnym singielkiem, który ostatnio odkryliśmy z Rafałem i wyjeżdżamy przy Kacapskim Moście. Potem jedziemy do Żelaznego Mostu i wracamy do Herb. Potem Kalina i powrót lasami do Blachowni. Następnie Mirek prowadzi fajnymi ścieżkami wzdłuż torów kolejowych. Dojeżdżamy do dzielnicy Gnaszyn, gdzie żegnamy chłopaków i jedziemy do mojej mamy na obiad. Dziękujemy Jura Bike za zaproszenie na wycieczkę.
- DST 94.14km
- Teren 25.00km
- VMAX 34.40km/h
- Sprzęt Vision
- Aktywność Jazda na rowerze
Izba Pamięci
Sobota, 5 kwietnia 2014 · dodano: 08.04.2014 | Komentarze 3
Pierwsza sobota miesiąca, zatem udać się można do Mokrej by Izbę Pamięci zwiedzić. By tam dotrzeć podążamy identyczną trasą, jak tydzień temu. Do pałacu w Kłobucku jadą z nami Edyta z Alkiem, którzy mają dziś czas tylko na krótką wycieczkę.
Przy zagrodzie rasy szkockiej © Skowronek
Droga z Kłobucka do Mokrej © Skowronek
W Izbie Pamięci urzęduje bardzo miła pani przewodniczka, opowiedziała nam sporo, wszystko obejrzeliśmy, dostaliśmy foldery i mapy.
Uzbrojenie obu stron © Skowronek
Model pola bitwy © Skowronek
Fragment ekspozycji © Skowronek
Łuski karabinowe © Skowronek
Motocykl © Skowronek
Fragment ekspozycji w Mokrej © Skowronek
Malarska wizja © Skowronek
Tylko pieczątki nie dostaliśmy bo żeby ją otrzymać trzeba najpierw wziąć udział w grze terenowej i zdobyć hasło, z którym to hasłem należy udać się do pobliskiego sklepu i wtedy pieczątkę dadzą.
Wprawdzie (widząc nasz entuzjazm turystyczno-odznakowy) pani przewodnik chciała nam owo hasło nielegalnie podać ale Rafał rzekł, iż to niehonorowo i sami na rozwiązanie zagadki wpaść musimy. Pomaga wiedza o okolicach i po dłuższej chwili z tryumfem obwieszczamy, że oto mamy rozwiązanie.
Żegnamy się grzecznie i gnamy do sklepu po nagrodę.
A potem jedziemy kawałek główną drogą by skręcić w prawo, na leśne ścieżki. Przy jednej z nich znajdziemy ślady dawnego cmentarzyska a kawałek dalej miejsce starcia pociągów pancernych podczas Bitwy pod Mokrą. Gdy wyjedziemy z lasu na pola musim podążać ku widocznym po lewej zabudowaniom. Przy jednym z nich znajdziem obelisk. W miejscu tym poległ rotmistrz Jerzy Hollak.
Dawne cmentarzysko © Skowronek
Miejsce starcia pociągów pancernych © Skowronek
Miejsce pamięci © Skowronek
Jesteśmy w miejscowości Izbiska. Potem drogami szutrowymi , mijamy Zalew Ostrowy i wjeżdżamy w las, gdzie wiodą nas dukty rozmaite (na przykład Lisi Dukt), które to dukty przecinają, doskonale widoczne okopy z czasów II wojny światowej. Mijamy też głęboką dolinę, której dnem płynie bezimienny dopływ Liswarty.
Bezimienny strumyk © Skowronek
Nasza ścieżka © Skowronek
Rów przeciwczołgowy z okresu II wojny światowej © Skowronek
Docieramy wreszcie do Wólki Prusickiej (to już województwo łódzkie), gdzie znaleźć można niemieckie bunkry z 1944 roku. Znajdują się na polu naprzeciw cmentarza. Jest ich 9, większość trudno odszukać, bo ledwo wystają ponad powierzchnię gruntu.
Za to chodząc po polach znaleźliśmy przepiękne okazy krzemienia pasiastego:)
Garaż dla armaty © Skowronek
Ringstand © Skowronek
Pospacerowali, odpoczęli ale wracać już trzeba. Jadąc przez Las Zasmole znaleźliśmy jeszcze jedno ciekawe miejsce: Lemańskie Jodły. Piękny bór, obszar chroniony o charakterze lasów górskich, w którym rosną wiekowe jodły.
Las Zasmole © Skowronek
I koniec zwiedzania. Przez Stary Broniszew, Rybną, Kuźnicę Lechową, Wierzchowisko wracamy do Częstochowy.
- DST 58.39km
- Teren 19.00km
- VMAX 35.40km/h
- Aktywność Jazda na rowerze
Po lesie
Piątek, 28 marca 2014 · dodano: 03.04.2014 | Komentarze 2
Rankiem do pracy, po pracy do księgowej, po wyjściu od księgowej do domu na obiad, po obiedzie do lasu. Po lesie szlakiem niebieskim do Dębowca, potem pomarańczowym do asfaltu. Po asfalcie i skręt na drogę przeciwpożarową i powrót do Cze-wy. Po Cze-wie tu i tam a konkretnie to do pracy bo telefonu zapomniałam. Potem do domu. Na Masę nie zdążyliśmy. A przyznać muszę, żem na masie ni razu nie była.
Po lesie © Skowronek
- DST 91.39km
- Teren 37.00km
- VMAX 37.70km/h
- Sprzęt Vision
- Aktywność Jazda na rowerze
Resztki tajnej bazy
Sobota, 8 marca 2014 · dodano: 10.03.2014 | Komentarze 10
"Tuż przy strategicznym węźle
kolejowym, powstała w głębokim lesie rosyjska baza paliw. Na
powierzchni 35 ha lasu zbudowano na początku lat 60'tych XX wieku
obiekt, którego nie zaznaczono na żadnej topograficznej mapie tego
rejonu. (...) Do połowy lat 90'tych ubiegłego wieku, nie mogła się
w obręb tego lasu przedostać przysłowiowa mysz."
Pozostałości tej bazy chcemy dziś
odszukać. Mieliśmy wprawdzie udać się w okolice Lublińca lecz
muszą poczekać – forma wciąż kiepska.
Do Herb jedziemy przez Starą
Gorzelnię, w Konradowie w teren i ścieżkami do Blachowni (po
drodze gonią za nami dwa pieski). W Blachowni
skręcamy w las, potem mijamy Cisie, potem znów leśnymi ścieżkami i wyjeżdżamy w
Herbach.
By trafić na teren dawnej radzieckiej
bazy trzeba Wam jechać ulicą Powstańców Śląskich do końca a
przy ostatnim budynku w lewo skręcić, w las. Po około 2 km docieramy na
miejsce. Budynki za ogrodzeniem to dawne koszary wojskowe. Obecnie
mieści się tu firma budowlana "Fadom". Wejść nie sposób, terenu
strzegą dwa agresywne psy i ogrodzenie z drutem kolczastym
(pamiętającym lata 60'te wieku ubiegłego).
Lecz to nie koniec. W całym lesie
znajdziemy resztki budynków (gruz pochodzący z ich rozbiórki
posłużył leśnikom do utwardzania dróg przez trzęsawiska),
fragmenty bram, kiosków wartowniczych, schronów. Na tym terenie
ulokowano 400 podziemnych zbiorników na paliwo czołgowe i
samochodowe. Strzegła ich specjalna polska jednostka wojskowa w sile
140 żołnierzy. Była to 31 tajna baza MPS (Magazyn Paliw i Smarów)
zbudowana dla potrzeb Armii Czerwonej. Dostarczano je tutaj
bezpośrednio ze specjalnej, kolejowej rampy (istniejącej obok
stacji PKP Herby Nowe) przy pomocy kilometrowych, rozbieranych
rurociągów. Chyba znaleźliśmy miejsce, gdzie przebiegał taki
rurociąg.
Była też żelazna, wysoka na 30
metrów wieża z kamerą służąca do kontrolowanie terenu lecz w
2004 roku została pocięta na złom.
Dawne koszary wojskowe © Skowronek
Obecnie prywatna firma © Skowronek
Fundamenty budynku © Skowronek
Gruz posłużył do utwardzania dróg leśnych © Skowronek
Kiosk wartowniczy © Skowronek
Gdy już zwiedziliśmy teren dawnej
bazy (ciekawe, co się stało z podziemnymi zbiornikami) należało
decyzję podjąć: co dalej? Wreszcie (po debacie nad mapą) padło
na Rezerwat Brzoza wariantem terenowym. Rzec muszę, ze Lasy Herbskie są urody
tak wielkiej, że gdy już człek tam przybędzie to niechętnie je
opuszcza.
Od stacji Herby Nowe (mieszczącej
ciekawe muzeum, dobrze byłoby je kiedyś zwiedzić) jedziemy szeroką
ścieżką wzdłuż torów (a raczej ponad nimi), która wkrótce
przechodzi w wygodny singielek prowadzący po stokach nasypu
kolejowego. Po drodze widzieliśmy sarenkę.
Ścieżka wzdłuż torów © Skowronek
Ścieżka ta prowadzi wprost do
Kacapskiego Mostu. A od Kacapskiego Mostu podążamy za znakami
szlaku rowerowego niebiesko znaczonego. Po drodze mijamy Żelazny Most
i Rezerwat Cisy Nad Liswartą. Historię wszystkich tych miejsc opisywałam całkiem niedawno, 11.01.2014.
Miejsce zwane Żelaznym Mostem © Skowronek
W sercu Lasów Herbskich © Skowronek
Potem w lewo i wzdłuż ściany
rezerwatu (gdzie zauważyć można liczne okazy cisa pospolitego) by
dojechać do mostu na Liswarcie.
Liswarta © Skowronek
Most pokonać należy a potem minąć zabudowania Braszczoka.
Na skrzyżowaniu z kapliczką i przystankiem PKS skręcamy w lewo i podążamy przez las
(zwanym Lasem Śledziona), wygodnym duktem (po drodze mijając dworek
myśliwski, obecnie należący do koła łowieckiego Ryś z
Bielska-Białej) wprost do Stawu Brzoza i rezerwatu rododendronów.
Dworek myśliwski © Skowronek
Na terenie dwóch arów hrabia
Ballestrem założył matecznik różanecznika katawbijskiego, które
to różaneczniki rosną sobie do dziś i objęte są ochroną. Można je podziwiać z
platformy widokowej a najpiękniej prezentują się w pierwszej
połowie maja.
Rezerwat różaneczników © Skowronek
Opodal jest Staw Brzoza i mokradła –
ostoja licznych gatunków roślin i zwierząt.
Dzięcioł © Skowronek
Staw Brzoza © Skowronek
Staw Brzoza - budki lęgowe © Skowronek
Posiedzieliśmy tam czas jakiś,
słuchając dzięcioła, który pracował na pniu sosny tuż obok.
Sił na dalszą drogę nabrawszy podążamy szlakiem żółtym, do
Kochanowic. Na skraju lasu rozciągają się łąki szerokie, gdzie
dostrzegamy dwa żurawie. Co ciekawe, obok nich siedzi kot a
ptaszyska wcale nie zwracają na niego uwagi.
Żurawie © Skowronek
Pałac w Kochanowicach (XIX w.) © Skowronek
Pałac w Kochanowicach wybudowany został na początku XIX wieku dla
rodziny von Aulock. Pozostał w ich rękach do 1929 roku, kiedy to
Okręgowy Urząd Ziemski w Katowicach zatwierdził parcelację majątku. W
roku 1932 w pałacu urządzono placówkę oświatową, którą pozostał także po
modernizacji budynku w 1945 roku. Obecnie znajduje się w nim szkoła
podstawowa i gimnazjum.
Z Kochanowic podążamy do Droniowic
(przez pola biegnie wąziutka, wygodna nitka asfaltu), skąd
docieramy (częściowo terenem, częściowo asfaltem) do Olszyny. A w
Olszynie znów w teren (między domami w lewo, za pomnikiem przyrody,
ciężko znaleźć ten skręt) przez pola do lasu (gdzie wygodne
drogi szutrowe powstały).
Gdzieś tu mieszkają bobry © Skowronek
Namierzono jednego osobnika przy pracy © Skowronek
Na jednej z nowych dróg szutrowych w okolicy Aleksandrii © Skowronek
Dworek kryty strzechą © Skowronek
Tak oto dojeżdżamy do Aleksandrii, skąd
prowadzi nas do Blachowni zielony szlak rowerowy. A z Blachowni już
asfaltem przez Starą Gorzelnię wprost do Częstochowy. Pod koniec nieco dokucza nam zmęczenie.



